Posty

Plotka w roli głównej, czyli kto pojedzie na walizce

Obraz
Ostatnie tygodnie minęły pod znakiem walizy. Zliczyć nie zdołam, ile to razy pakowałam i wyciągałam mój dobytek. Na domiar sprawy, gdzie nie poszłam, w każdym domostwie, walizka grała główną rolę. U Kateriny na ten przykład: mężczyzna z dalekiego kraju opuścił ją bez słowa. Wziął pakunek na kółkach i odjechał... Późniejsze zeznania pozwoliły ustalić przyczynę. Chodziło o herbatę. Bo ona mu herbaty nigdy nie zrobiła😯. I dobrze. A co? Kobieta to niby zaparzacz jakiś? Byłam zbulwersowana. Nie do końca o ten czaj chodziło, ale o zasadę. Swoją drogą, on jej herbaty też nigdy nie zrobił. Później M. przekazano walizkę, w której były rzekomo moje rajstopy i sukienka w rozmiarze 128! No schudłam ostatnio, ale bez przesady. Może jednak zatrzymam to wdzianko, bo z wiekiem człowiek się kurczy. Za parę lat będzie jak ulał. I kiedy jedna znajoma rzekła przez telefon: Aga, on mnie tak wkur..., że mu jutro walizki przed drzwi wystawię!!! To już nawet jak dla mnie było za dużo. Każdy każdego pakow...

Katastrofa po włosku

Obraz
Włoch uradowany, że pod ręką Polka mówiąca po włosku, mało mnie nie wykończył. Nieszkodliwy, ale męczący tipo. Ulokowala go w hotelu partnerka, właścicielka lokalnego butiku. Nie dziwię się, też bym takiego chłopa gdzieś oddała. Myślał, że to domek wakacyjny. Pokój ma piękny, ale na następne vacanza chce ten obok. Mam przetłumaczyć właścicielowi. Ok, non c'e problema. Z błędu go nie wyprowadzałam, niech się spokojnie wczasuje. Primo: dla podtrzymania jego zachwytu nad polską branżą hotelarską, secondo: to by się rozgadał na kolejne 2 godziny. Krzywdzić ni siebie, ni innych w zwyczaju nie posiadam. Italianiec codziennie rano pakował walizki, wieczorem rozpakowywał. Czekał na odbiór przez właścicielkę butiku. Daremnie. Biedaczysko codziennie smażył makarony (zapach obrzydliwy unosił się w tzw. domu wczasowym) i polewał letnikom czerwone wino pędzone przez jego wuja. Podkreślał jego walory: Wyśmienity smak, brak kaca i, co najważniejsze, nie upija. Sprawa dyskusyjna, gdyż współbies...

Włoch w łazience

Obraz
Przeprowadzki nie są łatwe. Wyszło w praniu, że przez 10 dni jesteśmy z M. bezdomni. Cóż robić było, na przetrwanie znalazłam hostel. Wyglądał całkiem przyzwoicie. Pan właściciel obiecał łazienkę na 2 pokoje. Wjechałam z moimi tobołami, to do włosów, to do ryja, tamto do ud, pośladków itd. Natura najłaskawsza nie była, to się ratuję, czym mogę. Łaźnię o poranku okupuję 90 minut. Kawę tam popijam i nakładam te wszystkie paści.  W  otchłań rozpaczy wpędziła mnie już myśl sama, że pomieszczenie kąpielowe nie tylko da mnie przewidziane. Lecz silna jestem, zacisnęłam zęby, nic to, pogonię dziada, co mi tam się plątał będzie. Pojechaliśmy pod wskazany adres. Właściciel klucze przekazał wraz z Włochem w pakiecie. Cdn.

Gdzie jest mój dom...

Obraz
Dbamy o nasze domy, mieszkania. Z pasją i wysiłkiem urządzamy wnętrza. Kupujemy szafy, komody, kolorowe poduchy, pachnące świeczki. Ustawiamy zdjęcia najbliższych, pamiątki z wystrzałowych wakacji i inne bibeloty. Potem pucujemy zacięcie to nasze gniazdko, ulepszamy. Jeszcze kilka wizyt w Ikei, bo fajny fotel albo stolik jak ulał pasują do kącika w salonie. Goście podziwiając nasz styl, smakują pstrąga z pieca. Zachwalają. Sama kiedyś myślałam, że to ważne. Więcej, lepiej, ładniej. Że te moje  cztery kąty  są gwarancją bezpieczeństwa. Im wygodniej będę miała, tym lepsze moje samopoczucie. Ale życie figlarne jest, przewrotne. I tak po raz kolejny okazało się, że mój dom to JA. Ściany to tylko iluzja. Wszystko, czego potrzebuję to dwie zdrowe ręce i siła, by budować od nowa. Siła, by uwierzyć, że gdzieś czeka SPOKÓJ. To biorę parę gratów, no i buciki oczywiście, co by elegancki człowiek był. I idę w świat🙆

Co znaczy "wypipować" 🙄

Obraz
Ja nie mam naprawdę nic przeciwko tym ładnym zdjęciom, treningom o 6 rano (sama czasem przywdziewam strój sportowy i biegnę w stronę słońca). Pyszne, zdrowe śniadanie jak najbardziej. Ładny makijaż, fajne ciuchy, oczywiście. Która z nas nie lubi ładnie wyglądać,  niech odda wszystkie swoje kiecki na cele dobroczynne. Tylko nie te, co się znudziły, te najładniejsze proszę... A, no i chętnych nie ma. Nic złego w dążeniu do poprawy życia, samopoczucia, wyglądu nie ma. Ale jak niedawno wrzuciłam zdjęcie z przygotowań do wyjazdu (ogólnie rozpiernicz) na jedną ze stron dla kobiet, to mnie normalnie błotem internetowym obrzuciły. Bo na obrazeczkach musi być idealny porządek i piękno stylizacji. Ciśnie mi się tu przekleństwo jedno, a nawet ze trzy, więc pozwólcie, że w tym miejscu wypipuję: pipipiiiiii.............................................. Ciekawe,  która ma w domu taki porządeczek idealny od rana do nocy, wygląda zawsze rześko i kwitnąco, a uśmiech z ust jej nie scho...

Z bananem na ryju

Obraz
Przyszło mi żyć w czasach trudnych... Nie chcę tu rozprawiać o sytuacji politycznej naszego kraju, choć i ta bezsprzecznie jest mi ciężarem. Świat stał się idealny. Obrazkowy. Filmowy. Taki śliczniusi, do wyrzygania. Internety dokonały mordu na normalności. Wyjaśnię. Nie żebym była przeciwniczką piękna, doskonałości i perfekcji. Każdy na swój sposób dąży do ideału. Bez tego pewnie bylibyśmy leniami w stogu siana, dla których najważniejsza jest pełna micha i sen spokojny. A normalność też ma tysiące, ba, miliony definicji. Jednak uogólniając - to zjawisko pełne różnych życiowych zdarzeń, doświadczeń, stanów i reakcji. Jednych dotyka więcej, innych mniej, ale dotyka.  Umówmy się, z bananem na ryju, że się tak wyrażę, nikt po świecie 24h na dobę nie lata. O godzinie 23 w łóżku większość kobiet ma perfekcyjny makijaż, po północy go zmywa, około 4 nad ranem przychodzi kosmetyczka i robi go powtórnie, by pełna blasku piękność otworzyła oczy w okolicach godziny szóstej. Tak mów...

Dlaczego strach się mnie bać 😱😈

Obraz
Brat nr 1 dokładnie opisał miejsce złożenia owych materiałów naukowych. Mam swoją teorię na temat ich tajemniczego zniknięcia. Przypuszczam, że obecny rząd dowiedział się o wybranym przeze mnie kierunku studiów. Chcieli mi zrobić pod górkę i zlecili swoim PiSłannikom ukrycie cennych pomocy. Nie na rękę im kolejna dziennikarka, na domiar nieszczęścia wiekowa trochę i z niewyparzonym piórem (że o języku już nie wspomnę). Prezes się boi blondynek, które nie boją się niczego. Nie dziwię mu się zresztą. Pamiętam taką domówkę sprzed paru ładnych lat. Było naprawdę kulturalnie, ale sąsiad X pozazdrościł (są tacy ludzie, co nawet gości w sobotę Ci będą zazdrościć, ale jakbyś tych gości mu tak z dobrego serca oddała, to by Ci skurczybyk spokojnego wieczoru zazdrościł - skąd się takie ciężkie przypadki biorą... - z wiecznego niezadowolenia). I ten X wezwał policję, bo taki był nieszczęśliwy, że u mnie fajne towarzystwo siedzi. Policja weszła, zdziwieni, pięć dziewcząt sobie przy winku oż...